Komisja Europejska w sprawie boreliozy

Parlament Europejski postuluje, aby wpisać boreliozę na listę chorób, które należy śledzić na poziomie unijnym.
Komisja PE ds. środowiska, zdrowia publicznego i bezpieczeństwa żywności przyjęła rezolucję wzywającą państwa członkowskie do obowiązkowego zgłaszania chorób przenoszonych przez kleszcze. Zwróciła się także do Komisji Europejskiej, aby ta opracowała jednolity program nadzoru oraz programy edukacyjne zwiększające wiedzę na temat zagrożenia.

W czerwcu KE dodała neuroboreliozę z Lyme (najgroźniejszą odmianę choroby odkleszczowej wywołującą zaburzenia układu nerwowego) do listy chorób, które należy śledzić na poziomie UE. Jednak europosłowie chcą, aby dodano do niej również samą boreliozę (czyli chorobę zakaźną przenoszoną przez kleszcze).
Chodzi o zbieranie danych, które spływają do europejskiego systemu nadzorowania. Później informacje o zarażeniach wysyłane są do Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób. Ma to służyć wczesnemu wykrywaniu i analizie potencjalnych zagrożeń (np. epidemii) na poziomie całej UE. I pomagać w podejmowaniu wspólnych działań.

W kontekście samej boleriozy problem powstaje już na poziomie jednolitej definicji choroby. Przykładem jest ostatnia debata we Francji, która dotyczyła wytycznych w jej leczeniu. Tamtejszy organ oceny technologii medycznych wydał w czerwcu nowe zalecenia dotyczące tego, jakie terapie stosować u chorych, u których objawy po ukąszeniu kleszcza utrzymują się dłużej niż przez sześć miesięcy. Wywołało to wiele kontrowersji – francuscy lekarze przekonywali, że nie ma naukowych dowodów na istnienie przewlekłej choroby z Lyme, stąd wprowadzenie takiej terapii jest zbyteczne i kosztowne dla systemu ochrony zdrowia.
W Polsce jest podobnie. Lekarze spierają się o to, czy leczyć chorobę jednym, dwoma czy trzema antybiotykami. Nie ma jednolitego stanowiska na temat tego, jak długo i kiedy sprawdzać skuteczność leczenia. I to pomimo faktu, że są wytyczne w zakresie diagnozowania i leczenia wydane przez Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Jeżeli choroba nie daje tradycyjnych objawów we wczesnym etapie zachorowania, przechodzi w niezauważony sposób do zaawansowanego stadium. Wówczas jest już trudna do wyleczenia. Ale bywa też tak, że jest fałszywie rozpoznawana, bo chory ma bóle mięśni, stawów podobne do boreliozy, ale testy są fałszywie dodatnie i wówczas niepotrzebnie faszeruje się go przez wiele miesięcy antybiotykami, które robią spustoszenie w organizmie – mówi ekspert w dziedzinie szczepień z Centrum Medycyny Zapobiegawczej i Rehabilitacji Paweł Grzesiowski.

Brak jednoznacznej i szybkiej diagnozy powoduje, że pojawiają się też hochsztaplerzy oferujący kosztowne i nieskuteczne, a czasem wręcz szkodliwe metody. Z drugiej strony wielu pacjentów czuje, że ich choroba jest ignorowana. I mimo objawów nie są leczeni.
PE w rezolucji wskazuje, że należy zwiększyć budżety na badania nad chorobą.

W Polsce do końca sierpnia według PZH ujawniono 12 532 przypadki boreliozy z Lyme. To podobny poziom do tego z ubiegłego roku. W porównaniu jednak z poprzednimi latami widać znaczący wzrost. W 2016r r. było 10 977 przypadków, a w 2015 – 7984.
W Polsce zgodnie z ustawą wszystkie zdiagnozowane przypadki boreliozy są zgłaszane do sanepidu, p

odlegają więc rejestracji. – Warto, aby zagrożenie było monitorowane na poziomie europejskim. To potrzebne, bo borelioza jest jedną z najszybciej rozszerzających się chorób odzwierzęcych. Poza tym znajomość sytuacji epidemiologicznej może przyspieszyć prace nad szczepionką i nowymi testami diagnostycznymi – mówi Paweł Grzesiowski.

Rezolucję pozytywnie oceniają pracownicy sanepidów. Podkreślają, że to najlepszy sposób na zwrócenie większej uwagi na chorobę, a co za tym idzie – zwiększenie świadomości wśród pacjentów. Szczególnie że dziś największym problemem jest jej rozpoznanie. Osoby ukąszone przez kleszcza nie zawsze zgłaszają się do lekarza. Choć i tak jest lepiej niż w przeszłości.

– Udaje się zdiagnozować jedną z postaci boreliozy, jeśli pacjent przyjdzie z widocznym rumieniem na skórze w miejscu, w którym był kleszcz. W innych przypadkach nie zawsze – zauważa Anna Obuchowska, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku. („Dziennik Gazeta Prawna”)

 

Dowiedz się więcej na temat leczenia boreliozy: https://boreliozaonline.pl/leczenie-boreliozy/

 

Źródło: https://forumszczepien.esculap.com/aktualnosc/id,153653?utm_campaign=goniec1735&utm_source=esculap_nielekarze&utm_medium=goniec&utm_content=L12&link_id=195463

antyneuronalne.pl alergiczne.info autoprzeciwciala.info kalpro.pl